„Nie oczekuj lepszych rezultatów, jeśli wciąż robisz to samo”


Albert Einstein

beauty 354565 1920

Żyjemy w świecie tzw.: porządku patriarchalnego. To oznacza, że cechy zaliczane powszechnie do tzw. „kobiecych” jak np.: empatia, wrażliwość, emocjonalność, kierowanie się intuicją i wiele innych, są oceniane jako gorsze i mniej cenione przez społeczeństwo. Siła, którą ceni obecny świat polega na tym, że nie zwraca się uwagi na koszty emocjonalne i ludzkie wytwarzania towarów, a jedynie - koszty finansowe. Cała gospodarka opiera się na taniej sile roboczej, o którą nikt się nie troszczy, bo empatia nie jest w cenie. Kraje silne wyzyskują kraje słabe rosnąc w siłę jeszcze bardziej.

My ludzie również świetnie przystosowaliśmy się do patriarchatu. Raczej nie wybierzemy na prezydenta kobiety, bo o zgrozo, może ona przez przypadek publicznie okazać emocje. A przecież nauczono nas, że autorytet powinien być silny, niewzruszony i twardy. Te cechy są również uważane za synonim wartości. Doświadczona pielęgniarka wykona głupie polecenie młodego lekarza kierując się tym autorytetem a nie swoją wiedzą.

Kobiety na wyższych stanowiskach muszą być często bardziej męskie niż mężczyźni, żeby pokazać, że coś znaczą. Nie mogą pokazywać, że są kobiece i ubierać się kobieco, bo byłyby niepoważnie potraktowane i narażone na ocenę moralną. I to zarówno przez mężczyzn jak i przez inne kobiety.

Wyobraźmy sobie wreszcie taką scenę: w sejmie jest 50 % posłanek, które reprezentują faktyczną statystyczną ilość kobiet w państwie; albo inna sytuacja: w twoim zakładzie pracy pracuje dokładnie połowa kobiet i połowa mężczyzn; w kościołach - kobiety nie tylko myją podłogę, ale i przewodniczą, mówią kazania, prowadzą parafie. Czy czujesz się swobodnie wyobrażając to sobie? Tak? To na ile dziwne wydaje ci się używanie żeńskich końcówek zawodów? Czujesz się swobodnie słysząc, że w studiu telewizyjnym pojawiła się gościni a ministra przemawiała na posiedzeniu rządu? A jak mówisz o sobie i swoim zawodzie? W formie żeńskiej czy męskiej? Język, z którym nie czujemy się swobodnie pokazuje jak „nienaturalne” wydają się nam rzeczy, które patriarchat ustalił jako normę.

Jest wiele kobiet, które nazywają się feministkami. Jestem jedną z nich. Ale jest jeszcze więcej, które boją się tego słowa. Feministka to synonim walczącej Harpii, babo-chłopa i krzyczącej histeryczki. Niewiele z nas jednak zastanawia się, skąd wziął się ten obraz. Jeżeli rządzi jakaś większość a na naszym świecie większością są pełnosprawni, biali, heteroseksualni, chrześcijańscy mężczyźni to inne społeczności: kobiet, osób ciemnoskórych, homoseksualnych, niepełnosprawnych, innowierców czy ateistów muszą używać bardzo dużo siły, żeby zaznaczyć swoją obecność. Muszą pokonywać ogromne przeszkody, żeby być usłyszanym. Tak rodzą się terroryści. Musisz krzyczeć, podłożyć bombę lub zaszokować, żeby opinia publiczna zwróciła uwagę na twój przekaz. A i tak skazujesz się na wrogość, cynizm i śmieszność a twój przekaz ginie wobec tej pomniejszającej lub odrzucającej ciebie reakcji innych. Dobrym przykładem jest teraz Greta i jej działalność dot. klimatu.  Na patriarchalny świat nie można liczyć, bo on nie jest empatyczny, nie jest wrażliwy, nie zwróci uwagi na potrzeby innych. Musisz mu włożyć palec w oko, to może wtedy cię dostrzeże a i tak popatrzy z góry i zinfantylizuje. Gdyby kobiety nie krzyczały, nie wychodziły na ulicę, nie używały języka siły, nadal nie miałybyśmy praw do własności, nie mogłybyśmy decydować o swoim losie ani się kształcić. Jestem feministką, bo uznaję prawa kobiet, wartość „kobiecości” i chcę by miała ona większy wpływ na nasz świat. Chcę równego decydowania i brania pod uwagę takich wartości jak wrażliwość, empatia, zrozumienie i działanie dla dobra wspólnego. Jesteśmy wszyscy Jedno. Powstaliśmy z tych samych pierwiastków co rośliny, zwierzęta, gwiazdy. Stanowimy z nimi Jedno. Wszystko ma duszę, bo we wszystkim jest ten czynnik nazywany przez jednych  Bogiem, rzez innych Duchem, Świadomością, Naturą lub jeszcze inaczej. I to wszystko jest Jednym. Dlaczego wciąż idealizujemy patriarchat z jego wywyższaniem Ego, Oddzielenia, Agresji i Posiadania? Bezmyślnie uznajemy jego wartości.  Na to wszystko buntuje się nasza prawdziwa natura, nasze dusze. Zacznijmy szanować i uświęcać kobiecą energię, która mają w sobie zarówno kobiety jak i mężczyźni. Zacznijmy oczyszczać się z dualności, podziałów a zacznijmy współpracować, uczyć się od siebie. Patriarchat ma się dobrze zarówno wśród kobiet jak i wśród mężczyzn. Patriarchat odcina obie płcie od tego, co mają najlepszego. Patriarchat to pewien porządek społeczny, w którym obowiązują reguły, które nam nie służą. Ludzkość powoli się zmienia, ale nadal oddaje pokłony patriarchatowi i jego regułom. Widzę przejawy tego u siebie, widzę u innych i „walczę” z tym. Walczę o świadomość, o przywrócenie równowagi, o oczyszczenie się z przekonań wyssanych z mlekiem matki. Walczę, bo czuję w sobie tą złość, która mówi mi, „ twoje granice są naruszane, twoje potrzeby nie są zaspokojone” Złość jest dla mnie informacją i energią. Wykorzystuję ją i działam. Pracuję nad sobą i uświadamiam innych. Dla dobra wspólnego, po to byśmy szli ku jedności i pozbywali się niezdrowej rywalizacji, czy agresywnego wykluczania.

Czy czujesz, że w tym świecie masz takie same możliwości jak mężczyzna? Czy czujesz się tak samo bezpieczna wychodząc z domu? Czy nadal masz szacunek innych, gdy okazujesz się słaba?

Jeżeli chcesz, żeby świat się zmienił zacznij od siebie. Pracuj nad swoją świadomością, nad swoją wartością, nad odwagą do bycia sobą, taką jaką jesteś, kobiecą. Spotykaj się z innymi kobietami, wymieniaj się z nimi, dawaj świadectwo, że od kobiet można wiele dostać,  pokazuj i doświadczaj tego, że energia kobieca to niesamowita wartość, której brakuje Światu (i wielu kobietom).Potrzebujemy uświęcić kobiecość, żeby uzdrowić świat. 

 

Jeżeli zainteresowało Cię to, co napisałam, możesz zapisac się i uczestniczyć w spotkaniach warsztatowych pod tytułem

"Siła kobiet - siła do bycia sobą" stacjonarnie w Zurichu lub poprzez internet.

Na zajęciach tych będziemy uświadamiać sobie to, czym jest kobieca energia; doświadczać jej w sobie i wokół siebie; tropić przejawy patriarchalnych reguł w sobie; budować porozumienie między swoją męską a żeńską energią (Animą i Animusem)

Jeżeli zależy Co na odnalezieniu swojej prawdziwej mocy, swojej prawdziwej natury to zapraszam Cię do skorzystania z tych zajęć.

Już dziś zapisz się poprzez maila Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. 

lub FB

Beata A Kilian https://www.facebook.com/beata.a.kilian