„Nie oczekuj lepszych rezultatów, jeśli wciąż robisz to samo”


Albert Einstein

Kobiety od wieków żyją w przekonaniu, że rodzina jest podstawowym źródłem szczęścia, sensu i poczucia spełnienia. Wielu udaje się ją założyć, a nawet dobrze się w niej czuć. Ale nie wszystkim i nie przez cały czas.

Dbanie o innych nie jest zwykłym altruizmem. Chcemy zwykle czegoś w zamian. Skoro my dajemy, to chcemy, by inny nam oddali. Często robimy ten błąd, że dajemy innym to, co same chciałybyśmy dostać i oczekujemy, że to zauważą i oddadzą nam tym samym. To taka gra: "nie powiem, bo masz się domyśleć, ale ci pokażę".

Nie robiłam badań statystycznych na ten temat, więc nie wiem, na ile to jest skuteczne, ale z mojego doświadczenia psychoterapeuty, wiele wskazuje na to, że ta gra nie działa dobrze, że coś w niej jednak szwankuje.

Skąd bierze się to oczekiwanie, że inni się domyślą i dadzą to, czego potrzebujemy. Widzę 3 podstawowe źródła: Proszenie konkretne o coś, naraża osobę proszącą na zranienie. Prosząc odsłaniamy się, pokazujemy naszą wrażliwość, nasza potrzebę. Gdy zostajemy zignorowani – przeżywamy ból odrzucenia. Po drugie oczekiwanie, że ktoś się domyśli, to jakby cofanie się do dzieciństwa i próba doświadczenia korekcyjnej sytuacji, że rodzić, czyli ten co daje, kocha nas i ma na tyle empatii, że będzie wiedzieć, czego potrzebujemy i właśnie to nam da. Trzeci powód dokładnie wynika z drugiego: Same nie wiemy, czego potrzebujemy, bo nie przeszłyśmy treningu, któy by nam pomógł się dowiedzieć. A dziś nie chcemy wykonać tego wysiłku, żeby sprawdzić, spytać siebie, bo to trudne, pracochłonne. Zrzucamy to więc na innych, bo tak łatwiej i patrz 2 pkt.

Wiele poradników, także coachów i innych mentorów daje nam proste rady: Chcesz byś szczęśliwa, weź sprawy w swoje ręce i zrób tak, by być szczęśliwa. Chcesz czuć się spełniona – dopuść spełnienie do siebie. itd. Mają rację i w uproszczony sposób przekazują to, co rzeczywiście jest rozwiązaniem, ale dlaczego tak trudno to wprowadzić w życie?

Żeby siebie rozumieć człowiek musi przyjąć tezę, że jest bardziej złożony i skomplikowany niż mu się wydaje. Żeby siebie poznać, trzeba zacząć zauważać w sobie te różne złożoności, takie jakby wewnętrzne osoby/podosobowości. Jedną z nich jest tzw. Wewnętrzne Dziecko (DZW). To ono często utrudnia nam wprowadzenie w życie tych wszystkich mądrych porad i zaleceń. To jest taka część w nas, która przeżywa emocje i chce by były one dostrzeżone i zaopiekowane. Ale kto ma to zrobić? Oczywiście nasz Wewnętrzny Rodzic. Jeżeli go nie mamy, albo działa on jedynie dla dobra innych osób (matkujemy innym) to nasze DZW będzie szukać rodzica na zewnątrz. Będzie szukać w partnerze zamiast dorosłego, z którym można współpracować – opiekuna, który zauważy, czego potrzebujemy, da to i nie będzie chciał nic w zamian. Większość kobiet i mężczyzn to przechodzi, ale nie wszystkim udaje się z tego wyjść. Dlatego związki nas rozczarowują, frustrują i złoszczą. Ale czy to źle? Nie sądzę. To właśnie frustracja i rozczarowanie jest bodźcem do naszego wzrostu. Ale jeżeli tego nie wiemy, zatrzymujemy się na narzekaniu zamiast zrozumieć potencjał, jaki stoi za tą sytuacją.

A może potrzebujemy się tego nauczyć? Nauczyć się obserwacji siebie, swoich emocji. Nauczyć się zauważania i rozpoznawania swoich potrzeb. Nauczyć się korzystać z rozczarowania i widzieć w tym potencjał. Nie ma na to prostych recept. Trzeba włożyć wysiłek, jak we wszystko. Chcesz porozumiewać się w innym języku – musisz się go nauczyć. Chcesz być szczęśliwa i czuć się ze sobą dobrze niezależnie od okoliczności – musisz się siebie nauczyć. To piękna przygoda.

Zapraszam Cię do skorzystania z zajęć, które oferuję on-line (więcej w poniższym linku): 

„Dobra komunikacja - kluczem do szczęścia w związku”

Te zajęcia oparte są o metodę Porozumienia bez Przemocy, Zen-coachingu i Mindfullness oraz Psychologii Poznawczo-Behawioralnej. Odbywają się w cyklach 3 miesięcznych co 2 tygodnie 2 godziny.

Zapisz sie już dziś poprzez mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. 

lub FB https://www.facebook.com/beata.a.kilian