Nie ufać nikomu, czy przykleić się do kogoś rezygnując z siebie? –  Dylemat osób DDA/DDD

cz.1 Nie ufać

Często zastanawiam się, dlaczego ludziom tak trudno przychodzi poproszenie o pomoc specjalisty od zdrowia psychicznego. Zwykle robią to, gdy już naprawdę jest z nimi źle. Gdy związku nie da się uratować, gdy depresja nie pozwala wstać z łóżka,  gdy lęk przed zmianą zatrzymuje w destrukcyjnym miejscu pracy powodując zachorowanie na jakąś poważną chorobę…

Innym nie można ufać!

To motto wynikające z doświadczeń wielu osób, które wychowały się w tzw. rodzinie dysfunkcyjnej. Mają oni za sobą dzieciństwo pełne lęku, niewysłuchanej złości, przytłaczającej bezradności, czy po prostu smutku i samotności.

Rodzic, który w niewystarczający sposób opiekuje się dzieckiem opuszcza je powodując, że dziecko traci zaufanie do niego. To można potem zgeneralizować na wszystkich ludzi, od których jesteśmy zależni, w tym również do terapeuty. To rodzi wiele konsekwencji.

Tylko niektórzy dopuszczają do siebie świadomość swojej krzywdy. Wielu będzie temu zaprzeczać. Nauczyli się radzić sobie samemu/samej, więc uważają, że ich to nie dotyczy. Przecież są silni. Nikogo nie potrzebują.

Ale jakim kosztem?

Takim, że nauczyli się nie zwracać uwagi na swojej uczucia, tak, jak kiedyś robili to ich rodzice. W związku z tym, nie dostrzegają problemów, dopóki nie wybuchną one z siłą, której nie da się już zlekceważyć. Wtedy może poszukają pomocy, ale najlepiej takiej, żeby nie przyznać, że potrzebują.

Chcą czegoś na szybko, żeby nie zawracać komuś głowy, żeby nie doświadczać tego dyskomfortu, że czegoś od kogoś potrzebują i są zależni.

Przecież dokładnie wiedzą, mając doświadczenia z własnymi rodzicami, że nie są na tyle ważni dla innych, żeby im poświęcać prawdziwą uwagę, wysłuchać uczuć, towarzyszyć w procesie, który musza przejść, by dotrzeć do siebie. To, czy mogą zaufać, że ktoś może mieć do nich inne podejście?

Musieliby zrozumieć, że doświadczenia, które nauczyły ich braku zaufania do innych i które być może spowodowały postawę samowystarczalności, to doświadczenia krzywdy, a nie normalność. Tę krzywdę trzeba leczyć, by naprawdę mieć kontakt ze sobą i odzyskać podstawową ufność do świata i radość z wymieniania się z innymi.

Nie mówię tu o zbytniej łatwowierności, czy dziecięcej naiwności. Mówię o podstawowym zaufaniu do życia, które to zaufanie daje poczucie bezpieczeństwa i składa się na nasze poczucie szczęścia.

Jak możesz sprawdzić, czy to Ciebie dotyczy?

Jeżeli odpowiesz pozytywnie na poniższe pytania duża nieufność do świata i ludzi, może być Twoim problemem.

-Jeżeli masz kłopot, to czy odwlekasz lub w ogóle rezygnujesz z poproszenia kogoś o pomoc?

-Czy w życiu kierujesz się dewizą, że powinnaś/powinieneś zawsze radzić sobie sam/sama?

-Czy uważasz, że proszenie innych o pomoc to oznaka słabości i powód do wstydu?

-Czy raczej jesteś dawcą niż biorcą w relacjach z innymi?

-Czy najpierw wysłuchasz kogoś zanim zdecydujesz się coś powiedzieć o sobie i swoich sprawach?

-Czy rzadko zdarza się, że gdy inni zaoferują Ci wsparcie to z niego w pełni skorzystasz?

-Czy raczej nie spodziewasz się od innych czegoś dobrego dla Ciebie, czegoś, co trafi w Twoje potrzeby i będzie rzeczywiście czymś wartościowym dla Ciebie?

-Czy uważasz, że inni raczej nie znają Twoich prawdziwych potrzeb, więc nie trafiają w nie i nie pomagają Ci ich zaspokoić?

-Czy jak czujesz się samotna/samotny to nie mówisz o tym nikomu?

Trzymanie się postawy nieufności zamyka w świecie, w którym musisz radzić sobie samowystarczalnie i w którym często możesz doświadczyć swojej niewystarczalności jako czegoś złego, jako ułomności. A nasza ograniczoność jest przecież najbardziej normalną cechą naszego człowieczeństwa.

Zachęcam Cię do przedefiniowania swojej postawy i zaryzykowania otwierania się na innych. Możesz jednak potrzebować do tego nie tylko odwagi, ale i wskazówek do przeprowadzenia zmiany. Na razie uświadom sobie wszystkie za i przeciw trzymania się postawy nieufności. Podziękuj Twojej części, która chroniła Cię dotychczas przed ryzykiem otwartości na innych. Tak, masz taką część Ciebie, która to do tej pory robiła, ale jeżeli chciał/a byś mieć więcej satysfakcji z życia, to potrzebujesz wzmocnić w sobie również podejście ufności. Bo tylko ufając możemy zbliżyć się do innych i od nich dostać. Potrzebujemy tylko nauczyć się prosić. Ale o tym napiszę później.