“Zadowalacz” innych – jak powstaje taki aspekt w nas i jak sobie radzić?

Na pewno znasz osoby, albo sam/a nią jesteś, których głównym założeniem w kontakcie z inną osobą jest spowodowanie, że ten drugi będzie zadowolony.

 Taka osoba odczuwać będzie satysfakcję i uważać się za wartościową, gdy sprawi, że ktoś drugi poczuje się dobrze.

Branie na siebie zadania, jakim jest uszczęśliwianie innych i działanie w kierunku zaspokajania ich potrzeb, jest jednak bardzo obciążające.

Czy możemy być autentyczni, korzystać z prawa do czucia się lub funkcjonowania gorzej, mniej sprawnie, potrzebowania czegoś od innych? Nie bardzo.

Albo precyzyjnie mówiąc będziemy tego oczekiwać, ale nie przyznamy się innym. Bo przecież moim zadaniem jest służyć innym a nie ich obciążać.

Gdy rodzice chwalą dziecko za spełnienie ich oczekiwań, dziecko uczy się, że jest ważne, wartościowe, gdy jest jakieś, tzn. takie, jakiego życzą sobie rodzice.

Tak np. dzieje się w rodzinie tzw. „alkoholowej”. Cała uwaga rodziny przeniesiona jest na osobę nadużywającą alkoholu i sprawiającą najwięcej problemów. Dla dzieci nie ma wtedy wystarczającej uwagi. Jest tylko oczekiwanie, że zrobią coś, co poprawi sytuację, albo przynajmniej jej nie pogorszy.

To oczekiwanie nie musi być wyartykułowane a i tak dziecko wie, co poprawi humor mamie czy tacie.

Nadmierna krytyka ze strony opiekunów może również motywować dziecko do starania się, by rodzicom zainponować, zasłużyć na ich pochwałę. Nie dzieje się to tylko w rodzinach tzw. „alkoholowych”, ale w takich, w których jest dużo emocjonalnej przemocy.

W tego typu rodzinach nie można jednak liczyć na pochwałę, bo sednem jest krytyka i okazywanie niezadowolenia.

Dziecko, a potem dorosły, nie potrafi już inaczej funkcjonować, jak tylko starać się co sił, żeby sprawić, że inni poczują się szczęśliwi. Bo ile można wytrzymać w sytuacji, gdy wydaje się, że ciągle jest tylko źle.

Jako pracownik taki „zadowalacz” może być bardzo ceniony: zawsze się wyrabia, bierze na siebie każdy zlecony obowiązek, nigdy nie odmawia. Jednak z czasem przynosi to dla niego negatywne efekty w postaci, wypalenia zawodowego, epizodów depresji, czy po prostu poczucia braku satysfakcji z życia. Wtedy firma stara się go zastąpić a on zostaje z niczym.

Wiele z tych osób to klasyczne DDA (dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych – alkoholowych) biorące na się więcej niż są w stanie unieść. W końcu właśnie tego nauczyły się w dzieciństwie.

Osoby współuzależnione i DDA dziedziczą również system przekonań, który bardzo łatwo trzyma je w szponach zadowalania innych. Bo przecież „dbanie o siebie to przejaw egoizmu”. Proszenie o pomoc to przyznawanie się, że coś jest nie tak, a wiadomo, że „brudy pierze się w domu” i to po prostu byłby kolejny wstyd. Ważne jest również przekonanie, że „musze dać radę” . Ale robię to jako przymus, bo nie umiem dbać o siebie i mierzyć siły na zamiary.

Opór w dbaniu o siebie bierze się z doświadczeń bycia zaniedbanym emocjonalnie przez rodziców w dzieciństwie. Dziecko, które nie dostaje zaspokojenia potrzeb w wystarczającym stopniu, musi szukać sposobów, by przetrwać. Stąd wynika m. in. przesadna chęć dbania o innych. I chodzi też o to, żeby nie być takim jak Matka, czy ojciec.

Jak osłabić przymus bycia „zadowalaczem” innych osób?

Po pierwsze uświadom sobie, że „zadowalacz” to jest tylko jeden aspekt Ciebie.

Każdy z nas ma wiele aspektów, takich jakby części, które zachowują się w określony sposób, posiadają własny system przekonań, określone wzorce zachowań i reakcji oraz wykonują określone zadania, żeby służyć całości Ciebie.

Jeżeli popatrzysz w taki sposób na siebie zrozumiesz, że czasami zachowujesz się w pewien sposób, np. jesteś racjonalna/racjonalny, a innym razem porywają Cię emocje i zachowujesz się zupełnie inaczej. To tak, jakby rządziła wtedy Tobą inna osobowość. I to nazywam określoną Częścią lub Aspektem (w przeciwieństwie do Całości Ciebie).

„Zadowalacz” to część Ciebie, która kiedyś powstała w odpowiedzi na to, co Cię spotkało w życiu. Ten aspekt miał za zadanie pomóc Ci w jakiejś trudnej sytuacji. A jak już powstał, zaczął pomagać w sytuacjach podobnych do tego pierwowzoru. Zaczął żyć własnym życiem bez Twojej świadomej kontroli.

Zatem spróbuj teraz zatrzymać się na tej części, którą nazywam „Zadowalaczem” i ją sobie wyobraź.

To taka część Ciebie, której bardzo zależy na tym, by inni, z którymi przebywasz, byli szczęśliwi i Cię lubili, nieprawdaż?

Może ciekawi Cię dlaczego jej na tym tak zależy?

Żebyś odpowiedział/a sobie na to i inne pytania zatrzymaj się na chwilę i pooddychaj.

Uspokój umysł.

Postaraj się wyodrębnić z siebie tę część, jakby była rzeczywiście kimś oddzielnym, oddzielną osobą. Daj sobie na to tyle czasu, ile potrzebujesz…

Popatrz na nią z boku:

-kim ona jest?

– jak wygląda?

– jak przejawia się w Twoim ciele, jak jej doświadczasz?

(…)

Daj jej znać, że jesteś jej świadoma/świadomy.

Przywitaj się z nią, jakby była nowo poznaną osobą: „Hej, widzę Cię i chętnie Cię poznam bliżej” .

Wzbudź w sobie ciekawość i otwartość. Odsuń wszelkie wątpliwości czy niechęć.

Czy już widzisz ją wyraźnie?

Czy też po prostu masz świadomość, że ona jest?

A ona, czy wie, że Ty jesteś obok, że na nią patrzysz? Że jesteś dorosła/dorosły? Że ją przyjmujesz?

Jeżeli tak, to teraz delikatnie zadaj jej pytanie i posłuchaj odpowiedzi, która nadejdzie:

-Co by się stało, gdybyś przestała mi pomagać?

-Przed czym mnie chronisz lub co mi dajesz?

(…)

Przez chwile pobądź w ciszy i otwórz się na odpowiedź. (możesz wracać do powyższych pytań i nasłuchiwać odpowiedzi przez pewien czas)

(…)

Podziękuj Części za odpowiedzi, których udzieliła. Sprawdź też co przeżywasz w związku z tym i daj jej znać, co Ty na to, co usłyszałaś/usłyszałeś.

Może pojawia Ci się refleksja, że ta część naprawdę ciężko pracuje, żeby Cię chronić. Może nawet poczułaś/poczułeś do niej wdzięczność?

Wyślij jej to, czego doświadczasz.

To jest pierwszy i najważniejszy krok jaki możesz zrobić. Budujesz świadomość tej części Ciebie po to, żeby uzyskać do niej  potrzebny Ci dystans, dystans życzliwości.

Od tej pory zauważaj w swoim życiu momenty, kiedy „Zadowalacz” wkracza do akcji i przejmuje władzę nad Tobą. Witaj się z nim wtedy wewnętrznie i dawaj mu znak, że go widzisz. To naprawdę dużo.

Jeżeli nawiążesz z nim głębszą relację, z czasem będziesz mogła/mógł poprosić go o odsunięcie się i zrobienie miejsca na Twoją autentyczną reakcję.

Jeżeli nadal będzie to trudne, może to znaczyć, że „Zadowalacz” potrzebuje więcej pracy nad odciążeniem go od jego nadmiernych zadań.

Możesz nad tym popracować korzystając z pomocy terapeuty zajmującego się SWR (IFS) czyli Systemem Wewnętrznej Rodziny.

Oferuję Ci również moje wsparcie w tej kwestii, żebyś mogła/mógł lepiej zarządzać swoimi aspektami. Pierwszy najważniejszy krok masz już za sobą.